Pięć lat temu, zaczynając pracę w gastronomii, miałem przyjemność uczyć się tego fachu od najlepszych. Robert Zakrzewski to jeden z moich guru. Specjalizuje się w nawiązywaniu relacji z gośćmi. Goście z całego świata wracali, aby go spotkać. Pamiętam jaką dziką satysfakcję czułem, kiedy przychodząc do pracy – czekała na mnie kartka. Pocztówka z Australii! Rozmawiałem z tą kobietą przez 42 minuty.

Jesteś ciekawy jakich czarujących pigułek użyłem, aby uzależnić ją od swojej osoby? To nic specjalnego, kupiłem je od Gandalfa. Kosztowały 1999 złotych monet (tak, wiem, okazyjna cena). Druid mnie oszukał. Powiedział: dodaj jedną pigułkę do koktajlu i bądź całkowicie zainteresowany gościem – tak jakby od tej osoby, zależało każde kolejne uderzenie Twojego najważniejszego mięśnia (nie tego na wysokości pasa) – serca.

Może powiesz, że przepłaciłem. Ale wiesz, nie spotykam Gandalfa na co dzień. Facet robi wrażenie. A tak bardziej serio. Gandalf sprzedał mi cukrowe tabletki i nie miał racji! Nie chodzi o to aby słuchać gościa jak azjatycki terapeuta. Gość mówi przez trzy dni, a Ty kiwasz głową, pokazując, że słuchasz. Bar to nie to miejsce. Aby 120 gości wracało do Ciebie w ciągu siedmiu dni. Aby dwanaście osób w jednym czasie myślało – „Ciekawe co robi Daniel?”.

Pages: 1 2 3

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This Blog will give regular Commentators DoFollow Status. Implemented from IT Blögg